Zatrzymanie ciężarówki we Włoszech: co dzieje się z ciężarówką po kontroli i dlaczego liczy się pięć dni

Zatrzymanie tira we Włoszech przebiega według stałego schematu. Włoska policja drogowa może zatrzymać ciężarówkę zarejestrowaną w Polsce, odstawić ją do depozytu, a po kilku tygodniach pojazd może stać się własnością firmy, która go przechowuje. Wszystko w trybie administracyjnym, bez sądu i bez listu do siedziby firmy w Polsce. Ten scenariusz nie jest wyjątkiem. Wynika z przepisów włoskiego kodeksu drogowego, które polskie firmy transportowe poznają zwykle dopiero wtedy, gdy jest za późno na prostą reakcję.

W tym tekście wyjaśniam, czym jest fermo amministrativo, jakie terminy zaczynają biec w noc kontroli, co oznacza oddanie pojazdu do depozytu i jaka jest różnica między karą a utratą pojazdu. Piszę to na podstawie spraw, które prowadzę dla polskich przewoźników.

Czym jest fermo amministrativo

Fermo amministrativo to zatrzymanie administracyjne pojazdu. Pojazd nie może poruszać się po drogach przez określony czas, a dowód rejestracyjny zostaje odebrany. Nie jest to konfiskata (confisca): właściciel nie traci własności, traci tylko możliwość używania pojazdu. Fermo jest sankcją dodatkową, która towarzyszy karze pieniężnej za niektóre naruszenia.

W transporcie międzynarodowym najczęstsza podstawa to art. 46 ustawy nr 298 z 1974 r. (legge 298/74), która reguluje przewóz rzeczy na rzecz osób trzecich. Przewóz bez licencji lub zezwolenia, a w przypadku pojazdu zarejestrowanego za granicą bez wymaganego tytułu do przewozu międzynarodowego (art. 44 ust. 3 tej samej ustawy), jest zagrożony karą pieniężną i zatrzymaniem pojazdu na trzy miesiące. Przy powtórzeniu naruszenia w grę wchodzi konfiskata.

Zwykła kserokopia licencji wspólnotowej to za mało

Najczęstszy powód zatrzymania polskiego tira, z jakim się spotykam, nie polega na braku licencji. Licencja istnieje, firma ma ją w biurze w Polsce, a kierowca wozi ze sobą jej kserokopię albo zdjęcie w telefonie. Rozporządzenie (WE) nr 1072/2009 w art. 4 ust. 6 wymaga, żeby na pokładzie każdego pojazdu znajdował się poświadczony odpis licencji wspólnotowej (we Włoszech: copia conforme), wydany przez organ, który wydał licencję. Zwykła kserokopia tego wymogu nie spełnia.

Włoska policja traktuje brak poświadczonego odpisu jak przewóz bez licencji i stosuje art. 46 legge 298/74 w pełnym wymiarze: kara 4.130 euro w kwocie obniżonej, odebranie dowodu rejestracyjnego i fermo na trzy miesiące. Czy to podejście jest prawidłowe, skoro licencja istnieje, jest przedmiotem sporów przed sądami pokoju. Dla firmy na drodze ma to jednak znaczenie drugorzędne, bo pojazd i tak trafia do depozytu tej samej nocy.

Pojazd zagraniczny i kaucja: art. 207 kodeksu drogowego

Dla pojazdów zarejestrowanych w innym państwie Unii obowiązuje osobny przepis, art. 207 włoskiego kodeksu drogowego (codice della strada). Kierowca pojazdu zagranicznego ma zapłacić na miejscu kwotę obniżoną albo kaucję w tej samej wysokości. Jeżeli nie zapłaci, pojazd zostaje zatrzymany do czasu zapłaty, nie dłużej niż 60 dni. To mechanizm niezależny od fermo z art. 46 i w praktyce oba nakładają się na siebie.

Z tego wynika pierwsza praktyczna obserwacja: 4.130 euro zapłacone na miejscu albo w ciągu kilku dni zamyka tor z art. 207, ale nie skraca trzymiesięcznego fermo. Firma, która płaci i zakłada, że pojazd wróci, często dowiaduje się, że wróci dopiero za trzy miesiące, a koszty depozytu rosną codziennie.

Kto przechowuje pojazd: kierowca, właściciel czy depozytariusz

Art. 214 ust. 1 kodeksu drogowego mówi, że przy fermo pojazd powierza się w pieczy właścicielowi albo kierowcy. Ten ma przechować go na własny koszt w miejscu, które nie jest ogólnodostępne, i nie używać. Dopiero gdy kierowca lub właściciel odmawia, nie jest w stanie przejąć pieczy albo zachodzi jedna z sytuacji wymienionych w art. 213 ust. 5, pojazd trafia do depozytariusza wybranego przez prefekturę, zwanego custode-acquirente.

Nazwa nie jest przypadkowa. Custode-acquirente to dosłownie „przechowawca-nabywca”. Firma, która przechowuje pojazd, jest z góry wyznaczona także do tego, żeby go nabyć, jeżeli nikt się po niego nie zgłosi. Z tej konstrukcji wynika cały dalszy problem polskich przewoźników.

Pięć dni, po których pojazd zmienia właściciela

Art. 213 ust. 5 kodeksu drogowego, stosowany do fermo na mocy odesłania z art. 214 ust. 1, przewiduje, że pojazd oddany depozytariuszowi przechodzi na jego własność, bez żadnego obciążenia dla Skarbu Państwa, jeżeli po upływie pięciu dni od komunikatu uprawniony nie przejmie pieczy i nie zapłaci kosztów holowania i transportu. Komunikatem jest publikacja danych pojazdu na stronie internetowej właściwej prefektury. Przepis wymaga, żeby o tym skutku była wzmianka w protokole, i w praktyce taka wzmianka w protokole jest, po włosku, drobnym drukiem, podpisana przez kierowcę.

Okólnik włoskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z 21 stycznia 2019 r. doprecyzował, że doręczenie protokołu właścicielowi nie jest warunkiem przeniesienia własności i że mechanizm stosuje się również do zatrzymania administracyjnego, nie tylko do zajęcia. Innymi słowy, z punktu widzenia włoskiej administracji wystarczy, że informacja wisiała przez pięć dni na stronie prefektury w Pordenone, Brescii czy Udine. To, że właściciel jest spółką z Krakowa, która nigdy tej strony nie widziała, nie ma dla urzędu znaczenia.

Po upływie terminu policja zawiadamia prefekturę, a prefekt wydaje dekret o przeniesieniu własności pojazdu na depozytariusza. Dekret również nie jest doręczany do Polski. Firma dowiaduje się o nim, gdy po trzech miesiącach dzwoni do depozytu, żeby odebrać ciężarówkę.

Pojazd w leasingu

Większość ciężarówek w polskich firmach transportowych jest w leasingu. Właścicielem jest wtedy leasingodawca, a przewoźnik jest korzystającym. Art. 196 kodeksu drogowego stawia korzystającego w miejsce właściciela jako odpowiedzialnego solidarnie za karę, więc samo zatrzymanie pojazdu w leasingu jest dla policji zwykłą czynnością.

Przeniesienie własności to inna sprawa. Leasingodawca jest podmiotem trzecim, niezwiązanym z naruszeniem, a jego adres jest w dowodzie rejestracyjnym. Włoski Sąd Kasacyjny w składzie połączonych izb (Cass. SS.UU. 14484/2012) przyjął, że pojazd w leasingu nie podlega konfiskacie, gdy leasingodawca jest obcy wobec czynu, powołując się również na ochronę własności z Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Skoro nawet konfiskata, czyli sankcja za najcięższe naruszenia, nie może dotknąć leasingodawcy, tym trudniej uzasadnić, że dotknie go automatyczny skutek pomyślany dla porzuconych wraków. Orzecznictwa, które odnosiłoby tę zasadę wprost do art. 213 ust. 5, jeszcze nie ma, ale argument jest poważny i leasingodawca powinien go podnosić razem z przewoźnikiem.

Co można zrobić, gdy dekret już zapadł

Pierwszym krokiem jest dostęp do akt. Prefektura wydaje je pełnomocnikowi na podstawie pełnomocnictwa podpisanego przez firmę, a w aktach sprawdza się trzy rzeczy: czy protokół zatrzymania wskazuje powód, dla którego pojazd trafił do depozytariusza zamiast do kierowcy, komu i kiedy doręczono protokół, oraz czy dekret wydano po upływie okresu fermo, czy jeszcze w jego trakcie. Protokół bez wskazanego powodu powierzenia pojazdu depozytariuszowi to wada, na której można oprzeć wniosek o uchylenie dekretu przez samą prefekturę (autotutela) oraz skargę do sądu administracyjnego (TAR) w terminie 60 dni od dnia, w którym firma dowiedziała się o dekrecie.

Osobnym torem jest odwołanie od samego mandatu. Jeżeli protokół doręczono tylko kierowcy, firma jako odpowiedzialna solidarnie nie została doręczona i jej termin na odwołanie do sędziego pokoju (giudice di pace) nie zaczął biec. W odwołaniu można kwestionować istotę naruszenia, czyli to, czy brak poświadczonego odpisu przy istniejącej licencji jest tym samym, co przewóz bez licencji.

Równolegle trzeba od razu zablokować dalszy obrót pojazdem. Depozytariusz, który dostał dekret, może ciężarówkę sprzedać albo zezłomować. Pismo z żądaniem wstrzymania czynności, wysłane do prefektury, policji i depozytariusza, od tego dnia odbiera mu możliwość twierdzenia, że o sporze nie wiedział. Jeżeli pojazd został już sprzedany dalej, pozostaje roszczenie odszkodowawcze wobec administracji za bezprawny akt, a to perspektywa kilku lat.

Co robić w trakcie kontroli

Z perspektywy firmy liczą się pierwsze pięć dni. Kierowca powinien natychmiast przesłać do firmy zdjęcia wszystkich protokołów, nie tylko mandatu, ale także protokołu zatrzymania i powierzenia pojazdu (verbale di fermo e affidamento) oraz karty opisu stanu pojazdu. Firma powinna tego samego dnia zdecydować, czy płaci kwotę obniżoną, i w ciągu pięciu dni od publikacji na stronie prefektury złożyć pisemne oświadczenie o przejęciu pieczy nad pojazdem, wskazując miejsce we Włoszech, w którym pojazd będzie stał przez okres fermo. Zwykle oznacza to wynajęcie placu u lokalnej firmy albo porozumienie z tym samym depozytariuszem, ale na podstawie umowy przechowania, a nie dekretu prefekta.

Pismo do policji w innej sprawie, na przykład o zgodę na przeładunek towaru, nie zastępuje tego oświadczenia. Z akt, które widziałam, wynika, że organ, który jest w kontakcie z firmą w sprawie ładunku, nie informuje jej z własnej inicjatywy o biegnącym terminie.

Najczęstsze pytania

Czy włoska policja może zatrzymać tira zarejestrowanego w Polsce?

Tak. Fermo amministrativo stosuje się do pojazdu niezależnie od kraju rejestracji. Dla pojazdów zagranicznych dochodzi jeszcze mechanizm kaucji z art. 207 kodeksu drogowego.

Co zrobić, gdy włoska policja zatrzymała tira?

Zebrać wszystkie protokoły od kierowcy, zdecydować o zapłacie kwoty obniżonej i w ciągu pięciu dni od publikacji na stronie prefektury złożyć oświadczenie o przejęciu pieczy nad pojazdem. Po tym terminie pojazd może zostać przeniesiony na własność depozytariusza.

Ile trwa fermo amministrativo za brak licencji wspólnotowej?

Trzy miesiące na podstawie art. 46 legge 298/74. Zapłata kary tego okresu nie skraca.

Czy firma w Polsce dostanie pismo o zatrzymaniu pojazdu?

Protokół doręcza się na miejscu kierowcy. Doręczenie firmie jako odpowiedzialnej solidarnie następuje później, w terminie do 360 dni, a publikacja na stronie prefektury, od której biegnie pięciodniowy termin, nie jest wysyłana nikomu.

Czy można odzyskać tira po dekrecie o przeniesieniu własności?

Można próbować, jeżeli w aktach są wady, a pojazd nadal stoi u depozytariusza. Narzędzia to wniosek o uchylenie dekretu przez prefekturę i skarga do sądu administracyjnego w terminie 60 dni od dowiedzenia się o dekrecie.

Fermo amministrativo odbiera firmie pojazd na trzy miesiące. Pięć dni milczenia odbiera go na zawsze. Większość firm, z którymi rozmawiam, zna pierwszy termin i nie zna drugiego, a to drugi decyduje o tym, czy po zakończeniu sprawy będzie jeszcze co odbierać.

Szukasz czegoś konkretnego?

Anna Karsznia

Jestem założycielką Adwokatwewłoszech. 

Subskrybuj mój newsletter

Wysyłam newsletter maksymalnie 1 raz w miesiącu. Nie spamuję.

Odbierz darmowego ebooka

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

Call Now Button
Kancelaria adwokacka Anna Karsznia
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.